BURZENIA EREWANIA CIĄG DALSZY

Historia balkonów , numerowanych cegieł i państwa ormiańskiego

Trwa wielkie burzenie historycznego centrum Erewania , a dokładniej ulic Arama i Pavstoca Biuzanda.

Gazety i foldery czytane przez najbogatszych  ( i zagranicznych turystów) wypełnione są reklamami nowych domów powstających w miejsce starych „ruin”. „Domki” te zasiedli wkrótce najbogatsza „elita” miasta , najbogatsi – a więc politycy. No i trochę obcokrajowców. Na nich się zarabia.

Mieszkańcy starych domów , przeżywszy prawie całe życie w centrum, przeprowadzają się teraz do najbardziej peryferyjnych dzielnic miasta, albo do rodziny, albo do przyjaciół.

Biedacy przeszukują ruiny wyszukując w nich wszystko to, co może się jeszcze do czegoś przydać, głównie drewno na opał ( Erewań nie ma centralnego ogrzewania).  Drewna jest niemało. Padające domy to przecież głównie kamieniczki wyposażone w drewniane , wielowarstwowe dachy ( technika, która na Zachodzie dziś kosztuje snobów krocie) i ażurowe, fantazyjnie zdobione balkony. 

 

Dachy i balkony, które po zburzeniu się jeszcze „przydają”. Jako drewno na opał.

 

 

Historii krótkiego życia ażurowych balkonów ciąg dalszy.

Ulica Arama – początek XX wieku, grudzień 2004 roku, gdy dom był jeszcze zamieszkany i styczeń 2005.

 

„Fanatykom kultury” czyli zbiedniałej,  nie mającej prawa głosu, nijak nie liczącej się  inteligencji serwuje się malutkie kłamstwo: wyburzane domy tak naprawdę wyburzane nie są. Są przenoszone i zostaną wzniesione w niezmienionej formie w innym miejscu. Dlatego tak pieczołowicie numeruje się każdą cegiełkę , każdy pustak . A przecież innej roboty nie brakuje.

 

Numerowanie jest sygnałem , który dom padnie kolejny. Więc to nie tak, ze jest to zupełnie nieprzydatne.

 

Większość wyburzanych obecnie  domów wpisana jest do miejskiego rejestru zabytków. Wiele z nich nosi tabliczkę „ zabytek chroniony państwowo”. Tabliczki powieszono jednak w okresie komuny. To kolejny argument sławnej „merii” . Wyburzanie historycznej zabudowy miasta, idąc tym tropem,  to walka z komunizmem. A jakże.

Ulica Arama. Sąsiedztwo nowego i starego.

 

Na starym, gotowym do wyburzenia domu tkwi tabliczka z czasów sowieckich: „zabytek chroniony przez państwo.” Na nowym , budowanym tuż obok powiewa państwowa flaga.

Dominika Izdebska