Dodaj stronę do "ulubionych"

XXX lat Niezależnych Mediów Elektronicznych w Polsce


Pełny tekst newsa:

 Teoś Klincewicz (1955-1991) - w 20. rocznicę śmierci
Dodano: 01-03-2011, 17:06

Dzisiaj mija 20. rocznica śmierci Teosia Klincewicza jednej z najważniejszych i najbardziej barwnych postaci podziemnej „Solidarności”, założyciela Grup Oporu „Solidarni”. Stworzona przez niego wyjątkowa podziemna struktura podejmowała się wielu złożonych technicznie akcji pokazujących wszystkim, że „Solidarność” trwa i żyje pomimo represji stanu wojennego. Były to transparenty wieszane w trudno dostępnych miejscach w centrum Warszawy, audycje puszczane z urządzeń nagłaśniających, wydobywanie sprzętu ze „spalonych” lokali, rozpoznanie obiektów, ochrona transportów z zagranicy i ważnych dla „Solidarności” wydarzeń, zaczepne akcje podczas ulicznych manifestacji, zwalczanie kolaborantów oraz setki, niekiedy bardzo pomysłowych akcji ulotkowych, z których Grupy Oporu były najbardziej znane. Urządzano też występy gościnne, zasypując ulotkami między innymi Kraków, Katowice i Wrocław.
Specjalna najbardziej zakonspirowana sekcja legalizacji Grup Oporu zdobywała, produkowała i dostarczała kierownictwu warszawskiego podziemia fałszywe dokumenty. Na potrzeby Grup Oporu działała własna poligrafia, którą później przekształcono w wydawnictwo Rytm.

Teoś zaczął pracę w podziemiu w początkach KOR, drukując w akademiku Mikrus „Robotnika”. Studiował na Politechnice Warszawskiej na wydziale Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej. Pierwszą wpadkę zaliczył w lipcu 1979 roku, później był kilkakrotnie zatrzymywany.
W 1980 roku był jednym z założycieli Niezależnego Zrzeszenia Studentów, pierwszym przewodniczącym na Politechnice Warszawskiej i wiceprzewodniczącym Krajowej Komisji Koordynacyjnej NZS, współorganizatorem strajków studenckich.

W stanie wojennym ukrywał się i od razu zaczął organizować grupy specjalne głównie w oparciu kontakty wśród studentów. Ułańska fantazja Teosia, zaradność i pomysłowość, brawura i humor, a przy tym rzetelność zjednały mu sympatie i trwały szacunek osób kierujących podziemną „Solidarnością”.
Podejmował się najtrudniejszych ryzykownych i wymagających wiele pracy zadań, potrafił też zapanować nad niebezpiecznym radykalizmem, który mógł popchnąć Grupy w stronę terroru. Był człowiekiem od czarnej roboty, jakich nie zawsze łatwo znaleźć wśród spiskujących działaczy. 21 marca 1983 roku wpadł przy okazji przypadkowej rutynowej kontroli ulicznego patrolu milicji, mając przy sobie jakieś jednoznacznie nielegalne drobiazgi i kwity. Koledzy specjalnie dla niego zorganizowali 1 maja akcję nagłośnienia aresztu śledczego na ul. Rakowieckiej puszczając 40-minutową audycję z dachu sąsiadującej z więzieniem kamienicy.
Kiedy wyszedł po amnestii, natychmiast wrócił do organizowania nowych akcji i werbowania kolejnego pokolenia dla Grup Oporu.

Ślub Z Dorotą, łączniczką z legalizacji stał się jego pierwszą w życiu spokojną przystanią. W 1988 roku urodził się im mały Teoś. W dalszym ciągu pracował całymi dniami i nocami, ale częściej można było umówić się z nim w domu.

Po okrągłym stole wszedł do władz mazowieckiej „Solidarności”, ale nie dbał o karierę polityczną, nie wciągały go emocjonalnie gry na nowych szczytach władzy. Uważał, że ważniejsza jest organiczna praca. Zaczął wydawać jako redaktor naczelny „Kuriera Mazowsze” oficjalne pismo Regionu Mazowsze „Solidarności”. W końcu dostał propozycję bardziej odpowiedzialnego zajęcia, by zostać ministrem w Kancelarii Prezydenta Wałęsy odpowiedzialnym za biuro interwencji. Był już zdecydowany, ale nie zdążył.

Drukując dostarczone zbyt późno materiały na Zjazd „Solidarności” w 1991 roku, zamiast jechać pociągiem musiał je zapakować do samochodu, by zawieźć wieczorem do Gdańska. Koło Mławy wyprzedzając inny samochód wpadł na zataczającego się środkiem drogi pijanego mężczyznę. Ten wybił mu nogami przednią szybę i uderzył w głowę. Siedzącemu obok koledze nic się nie stało, a pijaka zaledwie z połamanymi nogami odwieziono do szpitala. Teosia znacznie później zabrano do szpitala na kontrolę, ale w nocy stracił przytomność. W mławskim szpitalu nie było tomografu, pozwalającego postawić właściwą diagnozę i przeprowadzić na czas operację neurochirurgiczną.
Podłączony do respiratora nie odzyskał przytomności przez tydzień. Zmarł 1 marca 1991 roku.
Dziś miałby zaledwie 56 lat...

dodał: SWS drukuj

ostatnie newsy [5]


Powered by News Asystent v1.5


STOWARZYSZENIE WOLNEGO SŁOWA

tel. (022)405-66-30; (022)405-66-31; fax. (022)828-52-52
e-mail: sws@sws.org.pl
ul. Marszałkowska 7
00-626 Warszawa

Za zamieszczone teksty odpowiada Zarząd SWS.
Komentarze oraz wypowiedzi na Forum Dyskusyjnym wyrażają poglądy autorów.
Kreacja strony WWW oraz wdrożenie modułów forum i galerii: Robert Franckowski